Z Patrycją i Kubą spotkaliśmy się już wcześniej – mieliśmy ogromną przyjemność być z nimi w dniu ich ślubu. To para z tak pozytywną energią, że już wtedy wiedzieliśmy, że ich sesja poślubna będzie petardą. I dokładnie tak było.
Kiedy zapytaliśmy ich o wymarzone miejsce na sesję, odpowiedź była szybka i bez wahania: coś w klimacie skał, natury i pięknych widoków. Góry bez spiny, naturalnie, trochę romantycznie. Idealnie… Wybór padł na Górę Zborów – jedno z najbardziej klimatycznych miejsc na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.
Sesję zrobiliśmy pod koniec sierpnia – lato jeszcze trzymało formę, ale słońce już nie paliło jak w lipcu. Idealne warunki: przyjemne światło, ciepły wiatr i widoki, które naprawdę robią robotę. Było wszystko, co lubimy – przestrzeń, skały, zieleń i trochę tej jurajskiej dzikości.
Patrycja i Kuba od pierwszej minuty weszli w sesję totalnie na luzie. Zero pozowania na siłę – oni po prostu byli sobą. Ich spojrzenia, gesty, śmiech i bliskość same układały kadry. Dla nas to była czysta przyjemność – złapać ich tak naturalnie i prawdziwie, dokładnie w ich klimacie.
Góra Zborów zaskakuje za każdym razem – robi się tu zdjęcia, ale każdy wychodzi z inną historią. A ta historia zdecydowanie ma swój charakter: trochę romantyzmu, trochę przygody i trochę górskiego vibe’u. Dokładnie tak, jak sobie wymarzyli.
Każda sesja to dla nas mała przygoda. Jeśli chcecie wskoczyć z nami na jakiś wschód słońca w górach, zachód na pustyni albo spacer po mieście – jesteśmy tu.
Czekamy na Waszą wiadomość Ania i Lucek